sesja plenerowa w mgłach o wschodzie słońca na łące, podlasie, fotograf ślubny, reportaż ślubny

Asia & Łukasz

sesja plenerowa o wschodzie słońca na podlasiu

Może zastanawiacie się, jaka to siła musi zadziałać, by zrobić sesję plenerową o wschodzie słońca na podlasiu, biegając we mgłach po podlaskich łąkach o czwartej nad ranem? No to już Wam mówię.

Bo to nie jest tak, że jeśli zasypiasz o północy po dwóch ślubach, plenerze i innych sesjach, to dwa budziki i pobudka po trzeciej jest spełnieniem Twoich marzeń. Absolutnie.

To jest tak, że śpisz i do ostatniej chwili czekasz, aż dostaniesz znak, że oni już za chwilę po Ciebie przyjadą. No i wstyd być wtedy w rozsypce - bo przecież jesteś profesjonalistką.

No ale. Wychodzisz jednak z łóżka, by się pobudzić jakąś kawą, idziesz do kuchni, podchodzisz do okna, patrzysz na to niebo przed wschodem słońca i widzisz coś niesamowitego.

Mgły.

Mgły, ale takie, że aż Ci się w głowie nie mieści, że takie cuda są na Twojej wsi. Rozemocjonowana wysyłasz mmsy do pary, że SPÓJRZCIE, NO SPÓJRZCIE JAKIE TU MGŁY, PRZECIEŻ TA SESJA PLENEROWA O WSCHODZIE SŁOŃCA TO BYŁ CUDOWNY POMYSŁ!!! (Mhm!)

W tamtym momencie kawa nie była już potrzebna.

Po raz drugi kawa przestaje być potrzebna, kiedy oni, w smokingu i elfiej sukni, patrzą na siebie, oblani tym złotym światłem, a Ty to widzisz na wyświetlaczu swojego aparatu i czujesz, jakbyś się miała zaraz popłakać z zachwytu.

Po raz trzeci kawa przestaje być potrzebna, gdy zjadają Ciebie komary. Ale spokojnie! Po tygodniu zeszły mi już w końcu wszystkie ślady. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *