Kasia & Adam

ślub plenerowy

Gdyby próbować opisać tylko w kilku słowach, jak wyglądał mój początek sezonu ślubnego 2018, można by się nieźle nagłowić, a efekt i tak byłby niezadowalający. Gdyby jednak wybrać jedno słowo, które mogłoby oddać ten klimat, byłby to chyba luz!

Byli oni. Zakochani, piękni, wyluzowani.

Była miłość. Dużo miłości.

Ludzie, od których nie odrywa się wzroku!

Zaczęłam sezon z przytupem, uśmiechem, fajerwerkiem i półobrotem.

Cieszę się OGROMNIE, że mimo szaleństwa ślubnego dnia sobotniego udało nam się znaleźć chwilę, by uciec do pobliskiego lasu i zrobić kilka początkowych zdjęć (w klimacie #greenery, no popatrzcie tylko!). I ja wiem, że zwykle mam na sesjach charyzmę, żarciki, podejście na luzie, coby się nikt zbytnio nie stresował, ale powiem Wam jedno - tej dwójki nie udało mi się zatrzymać w miejscu.

I dobrze, bo po co hamować tę ich fotogeniczną energię!!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *