Karolina & Wojtek

ślub plenerowy w Złotym Jarze w Złotym Stoku

Zwykle bywa tak (nic zaskakującego), że dzień ślubu skupiony jest wokół dwóch osób. Wokół niej i wokół niego. I nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież to jeden z najważniejszych, najpiękniejszych i najbardziej emocjonujących dni w życiu tej dwójki.

Ale. Pewne momenty wręcz nie mogą odbyć się bez innego towarzystwa. Na przykład kiedy panna młoda przygotowuje się do ślubu. Kiedy robi makijaż, kiedy poprawia z największą starannością ułożoną fryzurę, kiedy zakłada suknię, którą wybierała tygodniami.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie umiem sobie wyobrazić, by zabrakło tu pomocy dziewczyn. Wiecie, tych najważniejszych.

Mamy. Która dopilnuje, byś pamiętała o uśmiechu, by suknia leżała idealnie i byś na pewno zobaczyła miłość i zachwyt w jej wzruszonych oczach.

Przyjaciółek. Które dopilnują, by te ostatnie godziny były obfite w śmiech i napoje gazowane. Które pomogą Ci zrobić boomerangi na Instagram i idealne selfie. Których maślane oczy patrzące NA NIĄ W SUKNI wzruszą nawet mnie.

I które podadzą chusteczki w odpowiednim momencie!

No bo są momenty, kiedy mamie nie wolno przeszkadzać i się wtrącać. Kiedy piecze ulubione ciacho, kiedy w dzieciństwie doprowadzała Ciebie do porządku, a kiedy teraz - wyjmuje suknię ślubną.

Kiedy ją układa i poprawia, dokonuje ostatnich szlifów, przypomina o eleganckim uśmiechu i o tym, że przecież jesteś najpiękniejsza na świecie.

No i są momenty, kiedy te dziewczyny, które najprawdopodobniej znają Cię na wylot i zawsze wiedzą, co powiedzieć, zaniemówią. Pojawią się łzy wzruszenia, zachwyt i takie uśmiechy, które zapamiętasz na bardzo, bardzo długo.

Jest też on, tata, który z dumą i klasą weźmie ją pod rękę i odprowadzi do miejsca, w którym swojemu mężczyźnie ona powie tak. Będą sobie ślubować, uśmiechać najszczerzej, jak tylko potrafią, śmiać, a później bawić do białego rana. W Złotym Jarze, miejscu o tak niepowtarzalnym klimacie, że już nie mogę się doczekać, kiedy tam wrócę.

Z całą resztą ludzi, których nie mogło zabraknąć będą śpiewać lokalne piosenki wniebogłosy, tańczyć do hitów z Pulp Fiction i jeść najlepsze bezy z owocami.

A później oni, którzy poznali się w podróży, zaczną kolejną, wspólną, piękną podróż we dwójkę. Choć pewnie jeszcze na niejednym kontynencie pozostawią swoje szalone ślady! :)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *