Wzruszający ślub Asi i Wojtka | Cicha 23

 

Kiedy do ślubu przygotowuje się ktoś, kogo znasz, kogo fotografowałeś już niezliczoną ilość razy, z kim zdążyłeś wsunąć pizzę i napić się wina, to wiadomo, jest inaczej. Nie w taki sposób, że nagle fotografowanie zmienia się o 180 stopni, ale w taki, że jakby trochę częściej się wzruszasz i stoisz z gulą w gardle.

Nikt, kto mnie zna, nie jest już zdziwiony tym, że oglądając TV potrafię się wzruszyć na reklamie laysów.

Tak już mam, że przechodząc jesienią po mieście śpiewam, że świat jest taki piękny, że aż się chce płakać, zachwycam się wszystkim, co śliczne i prawdziwe, że jak fotografuję śluby to nierzadko chodzę po kościele na miękkich nogach czy chowam się za aparatem, by ukryć swoje spocone oczy. Ja od razu mówię, że mnie miłość między ludźmi wzrusza i raduje, i nie wstydzę się tego, że się cieszę tym całym sercem. 

Więc już wiemy, że się wzruszam. Ale tego dnia to ja miałam ochotę po prostu RYCZEĆ.

Nie wiem, czy dlatego, że Asia tego dnia wyglądała na tak szczęśliwą kobietę (ba, była!), że to szczęście aż promieniowało. Nie wiem, czy może dlatego, że sama nie potrafiła ukryć swojego wzruszenia, którym ja się błyskawicznie zaraziłam. Czy może dlatego, że wszystko zorganizowane było z taką dbałością o detal, że zmysły każdego estety zostały tam dopieszczone pięknem. 

Czy może dlatego, że po prostu rozsadzała ich miłość do siebie nawzajem. Miłość, która była tak spontaniczna, radosna, prawdziwa i naturalna, że po prostu aż się chce z niej czerpać i podawać dalej.

Cicha 23

Miejsce? Co tu dużo mówić. Znajduje się pod Warszawą, prowadzi do niego droga przez las, która okazuje się być ślepą uliczką, ale dzięki Bogu - drewniany znak informuje, że można zawrócić, nadrobić kilkanaście kilometrów, pojechać naokoło i już jest się na miejscu. Zdobyte z trudem satysfakcjonuje bardziej, choć w tym akurat przypadku zachwyt rozpiera nawet wtedy, gdy trafi się do niego bez problemu. 

Znacie mnie już trochę.

Wiecie, że kocham podlasie i jak zobaczyłam tu drewnianą stodołę, wysoki las obok, kolorowe trawy do pasa, namioty do spania i promienie słońca przebijające przez wysokie sosny, to padłam z zachwytu i już nie powstałam. (Dopóki nie musiałam zacząć fotografować, co zdarzyło się już za chwilę.) Kto by pomyślał - Warszawa, stolica, hipsterskie knajpki, kawki z widokiem na korek w centrum, a tu miejsce w środku lasu na wesele dla królowej boho w odległości 15 minut. Wydaje się to być spełnieniem marzeń!

I tak było. Nie mówię tu tylko o miejscu, ale przede wszystkim o ludziach, o autorach oprawy tego dnia, o miłości, i o tej dwójce, co tak sobie zakręciła w głowie, że nie da się od nich oderwać wzroku.

Zobaczcie zdjęcia. Płakałam, jak obrabiałam.

Asiu, Wojtku - dziękuję za te momenty wzruszeń i zaufanie! ❤️
jbanaszewska.com

***
Bez tych ludzi wyglądałoby to inaczej:
Makijaż: Kolorowe Kredki
Miejsce: @cicha.23 
Meble: @rent_design_wedding
Wedding planners: Kraina Ślubów
Dekoracje: @mybigday.pl
Dekoracje kwiatowe: Flower Store
Personalizowane dekoracje: Od Deski

Dziękuję za wspaniałą współpracę!
***

Kinga z Kolorowych Kredek zrobiła przecudny makijaż!

Witamy w przepięknym miejscu - Cicha 23.

Miejsce ceremonii było naprawdę niepowtarzalne.

Dekoracje cudne!

Zaczynamy na miejscu przygotowania panny młodej. Sukienki, buty, kwiaty, bukiety, spersonalizowana kurtka, pięknie udekorowany kapelusz... Uwielbiam to fotografować, takie zdjęcia niesamowicie wzbogacają cały reportaż ślubny! Detale są przepiękne, co zresztą widać po reakcji panny młodej! :) 

Ostatnie poprawki makijażu.

Asia ze swoją świadkową, która spisywała się cały dzień tak dzielnie, że śmiało mogłaby organizować kursy dla przyszłych świadkowych!

Asia ostatni raz czyta swój list dla Wojtka w samotności. Za kilka chwil przeczytają te listy sobie nawzajem.

First look. Pierwsze spojrzenie. Wojtek czeka na Asię. Nie widzieli się cały dzień, dlatego tym bardziej ten moment jest ekscytujący i wzruszający. Wzruszający również dla mnie - nie umiałam tego powstrzymać widząc ich spontaniczne reakcje na siebie nawzajem.

First look mamy za sobą, krótkie sesje plenerowe również. Nie dało się oprzeć i nie zrobić pięknych zdjęć tylko Asi i Wojtkowi, kiedy do dyspozycji mieliśmy tyle wspaniałych miejsc! Czas rozpocząć ceremonię, na którą wszyscy czekamy.

Strefa chilli prezentowała się bosko!

Ostatnie chwile ze świadkową...

...idziemy!

(W tym momencie powinnam być cicho i zostawić zdjęciom rolę narratora. Zerknijcie tylko na reakcje - jak oni na siebie patrzą! Jak się cieszą! W takich chwilach do szpiku kości czuję, że mam najwspanialszą pracę na świecie. Być z ludźmi w takich dniach!)

They did it!

Uściskom nie było końca.

Cieszę się, że mogłam tu być. Sto lat młodej parze! 

 

 

 

1 thought on “Wzruszający ślub Asi i Wojtka | Cicha 23

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *